Ale tak naprawdę jest to brak dowodów na poparcie, a nie dowody przeciwko

Ale tak naprawdę jest to brak dowodów na poparcie, a nie dowody przeciwko

Duży problem, jak mówią, polega na tym, że ultra przetworzone bomby cukrowe zastępują „bardziej gęstą żywność o większej zawartości składników odżywczych” i pozostawiają ludzi „jednocześnie przekarmionych i niedożywionych”. Jeśli chcesz zacząć od jednego łatwego celu, zdecydowanie najgorszymi przestępcami są napoje gazowane i słodkie napoje owocowe. Nie ma mantry w stylu Pollana o napojach, ale jeśli to pomoże, wymyślę ją teraz: pij płyny, niezbyt słodkie, głównie wodę.

Według American College of Physicians coroczne badania miednicy mogą być niepotrzebne dla zdrowych kobiet niebędących w ciąży. W wytycznych opublikowanych dzisiaj w Annals of Internal Medicine organizacja odradza egzaminy, mówiąc, że „szkody przewyższają wszelkie wykazane korzyści”.

Jest to najnowszy środek zapobiegawczy dla zdrowia kobiet, który można kwestionować — rozmazy cytologiczne są obecnie zalecane tylko raz na trzy lata zamiast co roku, a korzyści z mammografii dla kobiet poniżej 50 roku życia są ograniczone, jeśli w ogóle.

Autorzy nowych wytycznych dotyczących badań miednicy dokonali przeglądu literatury na temat ludzi opublikowanej między 1946 a styczniem 2014 r. Znaleźli niewiele dowodów na to, że badania pomogły wykryć raka jajnika lub bakteryjne zapalenie pochwy lub że badania zmniejszyły zachorowalność i śmiertelność.

Kobiety, które odczuwały ból lub dyskomfort podczas badania, rzadziej wracały do ​​lekarza.

Naukowcy odkryli kilka wad egzaminów. Jak można się spodziewać, niektóre kobiety odczuwają strach, zakłopotanie lub niepokój związany z poddaniem się egzaminowi – mediana 34% w badanych tutaj badaniach. (Wskaźnik był wyższy wśród kobiet, które doświadczyły przemocy seksualnej.) Mediana 35 procent kobiet zgłaszała również odczuwanie bólu lub dyskomfortu, a kobiety te rzadziej wracały do ​​lekarza po negatywnym doświadczeniu.

Badania miednicy mogą również prowadzić do wyników fałszywie pozytywnych, wywołując jeszcze większy niepokój, nie wspominając o kosztach. Zgodnie z wytycznymi roczny koszt profilaktycznych badań ginekologicznych i związanych z nimi kosztów laboratoryjnych wynosi 2,6 miliarda dolarów. Jeśli egzaminy nie są konieczne, to dużo pieniędzy, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Stany Zjednoczone mają najdroższy system opieki zdrowotnej na świecie, ale jeden z najgorszych w krajach uprzemysłowionych.

Ale dr Barbara Levy, wiceprezes ds. polityki zdrowotnej w American College of Obstetricians and Gynecologists (tj. lekarze, którzy faktycznie przeprowadzają te egzaminy, zwykle) mówi, że chociaż egzaminy mogą nie pomóc w wykryciu raka, pomagają lekarzom w wychowaniu innych problemy z pacjentami, takie jak dysfunkcja seksualna lub nietrzymanie moczu.

"Na egzaminie może pojawić się coś, co skłoni mnie do zadania pytania [na wstydliwy temat]," ona mówi. "Czasami właśnie w kontekście egzaminu pacjent się otworzy."

ACOG powiedział w swoim najnowszym doradztwie dotyczącym praktyki, że „Kolegium nadal mocno wierzy w kliniczną wartość badań miednicy” i zaleca, aby decyzja o tym, czy wykonać je w ramach wizyt u zdrowych kobiet, była dzielona „między lekarzem a pacjentem."

Egzaminy miednicy i wymazy cytologiczne były czasami również wykorzystywane jako warunki wstępne uzyskania kontroli urodzeń. Badanie z 2010 r. wykazało, że około trzech czwartych lekarzy „zawsze” lub „zazwyczaj” wymaga badania ginekologicznego przed wypisaniem recepty na pigułkę. To może być przeszkodą dla kobiet, które już boją się strzemion — Bóg wie, że czuję pewien niepokój przed włożeniem papierowej sukni i wspięciem się na ten stół tylko po to, by odnowić moją receptę.

Stephanie Mencimer napisała o tym problemie w Mother Jones w 2012 roku, zauważając:

„Kobiety, które dostały pigułki bez kłopotów z egzaminem, były znacznie bardziej skłonne do ciągłego przyjmowania pigułek, co wynika z badań, jest bezpośrednio związane z mniejszą liczbą aborcji i nieplanowanych ciąż”.

Jednak wytyczne ACOG mówią, że lekarze nie powinni wymagać od pacjentów uzyskania miednicy przed wypisaniem recepty na antykoncepcję. "Nie powinni tego robić," — mówi Levy.

Chociaż jest to symptomem rosnącego zainteresowania medycyny kwestionowaniem skuteczności tradycyjnych praktyk, nowe zalecenie prawdopodobnie niczego nie zmieni z dnia na dzień.

„Badanie miednicy zajmuje ważne miejsce w zdrowiu kobiet od wielu dziesięcioleci i stało się bardziej rytuałem niż praktyką opartą na dowodach” – piszą dr George Sawaya i dr Vanessa Jacoby z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco. w artykule wstępnym towarzyszącym wytycznym.

Rytuały są jednak trudne do zmiany, a Levy mówi, że ginekolodzy nadal będą robić to, co uważają za najlepsze dla swoich pacjentów.

"Jestem wielkim zwolennikiem medycyny opartej na dowodach," ona mówi. "Gdybym myślał, że istnieją dowody przeciwko zdawaniu egzaminów, powiedziałbym, że powinniśmy odsunąć naszych dostawców [od nich]. Ale tak naprawdę jest to raczej brak dowodów, niż dowodów przeciwko. To, co mamy, to pustka, a kiedy jest pustka w wiedzy, musisz wykorzystać swoje doświadczenie."

W czwartek rząd USA wydał nową wersję swoich wytycznych żywieniowych, które obejmują nowe, konkretne zalecenie, aby ludzie otrzymywali mniej niż 10 procent dziennego spożycia kalorii z dodanego cukru.

Jest to o wiele bardziej szczegółowe niż wydanie wytycznych z 2010 r., które po prostu mówiło o „zmniejszeniu spożycia kalorii … z dodanych cukrów”, bez dołączonych konkretnych liczb. Biorąc pod uwagę rosnące spożycie cukru przez Amerykanów w ciągu ostatnich kilku dekad, pomocny może być bardziej konkretny cel – według Obesity Society w latach 1977–2010 spożycie cukru dodanego przez Amerykanów wzrosło o 30 procent.

rekomendowane lektury

Wartość jednego dnia cukru w ​​jednym jedzeniu

Olga Chazan

Dlaczego nikt nie jest pewien, czy Delta jest bardziej zabójcza

Katherine J. Wu

Nie jesteśmy gotowi na kolejną pandemię

Olga Chazan

Jednak w dzisiejszych czasach wiele osób wydaje się przynajmniej starać się ograniczyć – jak zauważyła niedawno moja koleżanka Olga Khazan, wyszukiwania w Google dotyczące diet „o niskiej zawartości cukru” zaczynają wypierać diety „niskotłuszczowe”. Wygląda więc na to, że cukier wkracza w miejsce Złej Rzeczy w Chwili, raz trzymany przez tłuszcz, raz przez szerzej węglowodany i przez nie wiadomo co w przyszłości – nauka o żywieniu ciągle się rozwija.

Ale na razie Stany Zjednoczone nie są jedynym krajem, który próbuje odciągnąć ludzi od słodyczy. David Cameron, premier Wielkiej Brytanii, powiedział w czwartek, że nie wyklucza możliwości wprowadzenia podatku od cukru jako środka przeciwdziałającego kryzysowi otyłości, donosi BBC. Artykuł opublikowany przez Public Health England, opublikowany w październiku 2015 r., zalecał podatek w wysokości od 10 do 20 procent od „produktów o wysokiej zawartości cukru… takich jak napoje bezalkoholowe zawierające pełny cukier”. Chociaż Cameron powiedział, że „raczej uniknie” podatku, powiedział również: „Liczy się to, że robimy postęp” w zakresie otyłości.

Dowody sugerują, że podatek prawdopodobnie doprowadziłby do postępu – zgodnie z ostatnim badaniem opublikowanym w The BMJ, kiedy Meksyk wprowadził podatek od słodkich napojów 1 stycznia 2014 r., zakupy opodatkowanych napojów spadły o 12 procent do grudnia tego roku .

Legislacja od cukru to strategia, która pojawiła się również w https://produktopinie.top/weight-manager/ Stanach Zjednoczonych — Berkeley w Kalifornii było pierwszym miastem w USA, które wprowadziło podatek od napojów gazowanych w marcu 2015 r. Ale nie ma jeszcze słowa o tym, czy mieszkańcy Berkeley są bliżej niż reszta kraju. spełnianie nowych wytycznych żywieniowych.

„Twierdzenie, że cała przetworzona żywność jest zła, jest błędem” – powiedział Dariush Mozaffarian, dziekan Friedman School of Nutrition Science and Policy na Uniwersytecie Tufts podczas sesji przed Aspen Ideas Festival.

„Myślę, że to interesujące, nawet pytanie „świeże kontra przetworzone”… jakby były przeciwieństwami” – powiedział. „Możesz mieć coś, co jest świeże i przetworzone i coś, co jest świeże i nieprzetworzone”.

Według amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków „świeży” legalnie oznacza w Stanach Zjednoczonych:

W przypadku użycia w sposób sugerujący, że żywność jest nieprzetworzona, termin „świeży” oznacza, że ​​żywność jest w stanie surowym i nie została zamrożona ani poddana jakiejkolwiek formie obróbki termicznej lub konserwacji, z wyjątkiem:

Dodanie zatwierdzonych wosków lub powłok; Stosowanie zatwierdzonych pestycydów po zbiorach; Zastosowanie łagodnego mycia chlorem lub łagodnym myciem kwasem na produktach; lub Obróbka surowej żywności promieniowaniem jonizującym nie przekraczającym maksymalnej dawki 1 kiloGray zgodnie z

Wszystko inne jest „przetworzone”.

rekomendowane lektury

Dlaczego nikt nie jest pewien, czy Delta jest bardziej zabójcza

Katherine J. Wu

Nie jesteśmy gotowi na kolejną pandemię

Olga Chazan

Nakazy i zakazy gorącego lata Vax

Rachel Gutman

„Jeśli robisz chleb w domu, jest on przetworzony” – powiedział Jorg Spieldenner, szef działu żywienia zdrowia publicznego w Nestlé Research Center. „Jeśli coś podgrzejesz, zostanie to przetworzone. Kiedy robisz jajko, jest to przetworzona żywność. Zgodnie z definicją.”

Istnieją różne poziomy przetwarzania, jak napisała Mandy Oaklander w Time, opisując ostatnie badanie. Sałatka w workach byłaby liczona jako „minimalnie przetworzona”. Pojedyncza żywność, do której właśnie dodano coś, na przykład olej lub cukier, byłaby „podstawowo przetworzona”. Żywność „umiarkowanie przetworzona” zawiera dodatki, ale nadal jest rozpoznawalna w swojej prawdziwej postaci jako mięso, warzywa lub co masz. Żywność „wysoce przetworzona” składa się z wielu składników i nie ma sposobu, aby dowiedzieć się, skąd cokolwiek pierwotnie pochodziło. W badaniu 61 procent kalorii Amerykanów pochodziło z wysoko przetworzonej żywności, a 16 procent z umiarkowanie przetworzonej.

Ale jeśli jesz owoce, warzywa lub mięso, a nie wieloskładnikowy, wysoko przetworzony melanż, taki jak Coca-Cola lub Doritos, to, czy jest technicznie „świeży”, w przeciwieństwie do mrożonego lub z puszki, nie jest tak ważne. W niektórych przypadkach mrożona może być lepsza.

Weźmy na przykład zakup brzoskwini zimą w Nowej Anglii, gdzie lokalnie nie ma świeżych brzoskwiń.

„Kupiłbym mrożoną brzoskwinię” – powiedział Hugh Acheson, szef kuchni i właściciel czterech restauracji w Gruzji. „Problem z brzoskwinią, która została wyhodowana w Chile, a następnie umieszczona w systemie chłodniczym, a następnie umieszczona na statku… jest wyhodowana cztery miesiące temu”.

W takim przypadku „świeża” brzoskwinia mogła stracić część swoich wartości odżywczych podczas podróży. Natomiast jeśli mrożona brzoskwinia została zamrożona krótko po zbiorach, prawdopodobnie zachowała więcej składników odżywczych.

W przeglądzie opublikowanym w Journal of the Science of Food and Agriculture stwierdzono:

W zależności od towaru procesy zamrażania i konserwowania mogą zachować wartość odżywczą. Podczas gdy wstępna obróbka termiczna produktów w puszkach może powodować straty, składniki odżywcze są stosunkowo stabilne podczas późniejszego przechowywania ze względu na brak tlenu. Produkty mrożone tracą początkowo mniej składników odżywczych z powodu krótkiego czasu ogrzewania podczas blanszowania, ale tracą więcej składników odżywczych podczas przechowywania z powodu utleniania. Oprócz degradacji jakości świeże owoce i warzywa zazwyczaj szybciej tracą składniki odżywcze niż produkty w puszkach lub mrożone.

„Jedz jakąkolwiek brzoskwinię, a nie w ogóle” – powiedział Mozaffarian. „Głównym problemem z zaopatrzeniem w żywność jest złe odżywianie”. Jeśli ludzie jedzą owoce i warzywa, różnice zdrowotne w sposobie ich przygotowania są „na marginesach”, według Mozaffarian.

Zakończył przypowieść o niemądrym przekrzywieniu priorytetów, jeśli chodzi o zdrowie.

„Jestem kardiologiem”, powiedział, „i pewnego razu przyszedł do mnie pacjent i zapytał o łososia. Powiedział: „Słyszałem, że w łososiu są PCB. Czy powinienem jeść dzikiego łososia czy łososia hodowlanego? Powiedziałem: „Przestań palić”.

Dziesięć lat temu urodziła się nasza córka Penny. Przyszła na świat z burzą czarnych włosów, przenikliwymi niebieskimi oczami i po kilku godzinach diagnozą zespołu Downa.

Szybko nauczyliśmy się biologii: zespół Downa to popularna nazwa trisomii 21, czyli obecności trzech kopii 21. chromosomu zamiast typowych dwóch. Kiedy miała zaledwie kilka godzin, lekarze powiedzieli nam, że doświadczy pewnych problemów zdrowotnych i opóźnień poznawczych. Skala tych problemów była nieprzewidywalna.

„Czy usunąłbyś zespół Downa, gdybyś mógł?” Pytałam siebie i mojego męża regularnie. Z początku odpowiedź wydawała się oczywista. Jaka matka nie ułatwiłaby życia swojemu dziecku? Jaki ojciec nie chciałby, aby życie córki było wolne od przeszkód i wyzwań? Potem zaczęliśmy poznawać Penny – jej troskliwość i humor, jej miłość do książek i cheeseburgerów, jej zamiłowanie do wspinania się po skałach i trzymania się za ręce. Zaczęliśmy zastanawiać się, w jaki sposób zmiana jej struktury chromosomowej zmieniłaby ją, i z biegiem czasu to, co kiedyś było oczywistym pytaniem, stało się bardziej skomplikowane. W końcu wydawało się to nieistotne.

Teraz Penny ma 10 lat i niedawno ponownie spotkałem się z tym pytaniem, kiedy przeczytałem o nowym badaniu w czasopiśmie Neuron wyjaśniającym niektóre strukturalne różnice w mózgach osób z trisomią 21. Naukowcy pobrali 15 mózgów osób z zespołem Downa. z całego okresu życia — od płodu, przez małe dziecko, przez nastolatka, po dorosłego — i sparować każdy z mózgiem typowo rozwijającego się pacjenta. Porównując każdy mózg z jego partnerem, odkryli, że mózgi osób z zespołem Downa miały ogólną redukcję „gęstości mielinizowanych włókien”. Mielina to biała substancja pokrywająca aksony, szprychy łączące ze sobą neurony. Zmniejszenie mieliny wiąże się z różnymi schorzeniami neurologicznymi, w tym między innymi ze stwardnieniem rozsianym i zespołem Guillain-Barre.

To, co kiedyś było grą towarzyską – czy wyeliminujesz zespół Downa? – może pewnego dnia stanie się rzeczywistością.

A kilka leków związanych z produkcją mieliny jest już w badaniach klinicznych, co oznacza, że ​​to, co kiedyś było grą towarzyską – czy wyeliminujesz zespół Downa? – może pewnego dnia stać się rzeczywistością dla rodziców takich jak my. Jeśli i kiedy zostaną opracowane leki, które odwracają utratę mieliny, szczególnie u osób z zespołem Downa, dołączymy do wielu innych rodziców dzieci z różnymi mózgami, którzy borykają się z podobnymi rozterkami. W społeczności autystycznej toczy się na przykład debata na temat tego, czy autyzm jest zaburzeniem mózgu, czy oznaką „neuroróżnorodności”, którą należy celebrować. Rodzice i nauczyciele zastanawiają się, czy leczyć dzieci z ADHD. A wśród dzieci rośnie używanie leków przeciwlękowych i antydepresyjnych.

We wszystkich tych obszarach rodzice stają przed szeregiem pytań dotyczących naszej odpowiedzialności za opiekę i kształtowanie naszych dzieci: czy kształtujemy je na ludzi, którymi chcą być, czy też prosimy, aby dostosowały się do wąskiego społecznego wyobrażenia o tym, kim powinny być? być?

W pierwszym roku jako matka rzuciłam się w literaturę techniczną i filozoficzną na temat niepełnosprawności, w końcu napotykając na sformułowanie „społeczna konstrukcja niepełnosprawności”. Na początku nie rozumiałem koncepcji. Niepełnosprawność wydawała mi się prostym wyznacznikiem biologii. Ale w książkach takich jak „Życie jak wiemy” Michaela Berube, pamiętnik ojca, który wychowuje syna z zespołem Downa, zacząłem dostrzegać, że niepełnosprawność nie jest tak utrwalona, ​​jak zakładałem. Na przykład bez okularów znacznie więcej osób w naszej populacji zostałoby uznanych za niepełnosprawne – powszechne wyzwanie, jakim jest upośledzenie wzroku, doprowadziło do powstania technologii, która umożliwia ludziom widzenie, nawet jeśli uniemożliwia im to ich biologia.

Published
Categorized as Blog